4pt

COUNTER-HEGEMONY IN THE THEORY OF THE MULTIPOLAR WORLD

Although the concept of hegemony in Critical Theory is based on Antonio Gramsci’s theory, it is necessary to distinguish this concept’s position on Gramscianism and neo-Gramscianism from how it is understood in the realist and neo-realist schools of IR.

The classical realists use the term “hegemony” in a relative sense and understand it as the “actual and substantial superiority of the potential power of any state over the potential of another one, often neighboring countries.” Hegemony might be understood as a regional phenomenon, as the determination of whether one or another political entity is considered a “hegemon” depends on scale. Thucydides introduced the term itself when he spoke of Athens and Sparta as the hegemons of the Peloponnesian War, and classical realism employs this term in the same way to this day. Such an understanding of hegemony can be described as “strategic” or “relative.”

In neo-realism, “hegemony” is understood in a global (structural) context. The main difference from classical realism lies in that “hegemony” cannot be regarded as a regional phenomenon. It is always a global one. The neorealism of K. Waltz, for example, insists that the balance of two hegemons (in a bipolar world) is the optimal structure of power balance on a world scale[ii]. R. Gilpin believes that hegemony can be combined only with unipolarity, i.e., it is possible for only a single hegemon to exist, this function today being played by the USA.

In both cases, the realists comprehend hegemony as a means of potential correlation between the potentials of different state powers. 

Gramsci's understanding of hegemony is completely different and finds itself in a completely opposite theoretical field. To avoid the misuse of this term in IR, and especially in the TMW, it is necessary to pay attention to Gramsci’s political theory, the context of which is regarded as a major priority in Critical Theory and TMW. Moreover, such an analysis will allows us to more clearly see the conceptual gap between Critical Theory and TMW.

Projekt Wielkiej Europy. Geopolityczny szkic przyszłości świata wielobiegunowego

Wraz ze zmierzchem i zniknięciem pod koniec ostatniego wieku bloku państw socjalistycznych w Europie Wschodniej, pojawiła się potrzeba nowej wizji geopolityki światowej opartej na nowym podejściu. Ale inercja myślenia politycznego i brak wyobraźni historycznej wśród politycznych elit zwycięskiego Zachodu przywiodły do uproszczonej alternatywy: koncepcyjna baza w postaci zachodniej demokracji liberalnej, społeczeństwa opartego na gospodarce rynkowej, i strategicznej dominacji USA na skalę światową, stały się jedynym rozwiązaniem dla wszystkiego rodzaju narastających wyzwań, oraz uniwersalnym modelem który powinien zostać bezpośrednio zaakceptowany przez całą ludzkość.

Ta nowa rzeczywistość wyrasta przed naszymi oczyma – rzeczywistość one world zorganizowanego całkowicie w oparciu o paradygmat amerykański. Wpływowy neokonserwatywny think-tank we współczesnych USA odnosi do tej rzeczywistości bardziej odpowiadający jej termin – „globalne imperium” (czasem „życzliwe imperium” – R. Kagan). Imperium to jest jednobiegunowe i koncentryczne z samej swej natury. W centrum znajduje się „bogata Północ”, wspólnota atlantycka. Cała reszta świata – strefa krajów nierozwiniętych lub rozwijających się, uznawanych za peryferyjne – ma zgodnie z przewidywaniami podążać w tym samym kierunku i tą samą drogą, którą państwa zachodniego rdzenia przebyły na długo wcześniej.

Dekonstrukcja demokracji

Dla nas, platoników, demokracja jest fałszywą nauką, opiera się na świecie, którego nie ma, oraz na społeczeństwie, które nie ma prawa istnieć. 

Nie jest dziś możliwy obiektywny osąd demokracji. Nie jest ona koncepcją neutralną: za demokracją, jako za ustrojem politycznym i za odpowiadającym jej systemem wartości stoją Zachód, Europa i USA. Dla nich demokracja jest formą świeckiego kultu, czy też narzędziem politycznej dogmatyki. Dlatego, aby zostać przyjętym do zachodniej społeczności, należy, w domyśle, być za demokracją. Ten, kto poddaje ją w wątpliwość, wypada z pola poprawności politycznej. 

Jeśli jest to ktoś marginalny, można to ścierpieć, jeśli chodzi o osobę będącą kimś więcej niż przedstawicielem politycznego marginesu, to demokracja uruchamia koło zamachowe represji (jak każdy reżym, każda ideologia, każda dominująca religia). Dlatego nie można mówić o demokracji w sposób bezstronny. Dlatego w rozważaniach o demokracji należy od razu powiedzieć: jesteśmy całkowicie za, lub całkowicie przeciw. Odpowiem zupełnie szczerze: jestem przeciw. Ale jestem przeciw tylko dlatego, że Zachód jest za. Nie zwykłem bezmyślnie i bezkrytycznie przyjmować czegokolwiek na wiarę, nawet jeśli wszyscy w to coś wierzą. Tym bardziej, jeśli towarzyszy temu nacisk i ukryta (lub jawna) groźba. Radzicie mi, bym oparł się na własnym rozumie, tak? Zacznę od tego, że rozum radzi mi odrzucić wszelkie sugestie. Wolności nikt nam nie może dać. Albo ona jest, albo jej nie ma. Niewolnik nawet wolność obróci w niewolę albo chociaż w świństwo, człowiek zaś wolny nawet w kajdanach nigdy nie będzie niewolnikiem. (Platon przebywając w niewoli nie stał się w żaden sposób mniej Platonem, człowiekiem wolnym, gdy tymczasem imię tyrana Dionizosa do dziś wypowiadamy z pogardą – który z nich jest więc niewolnikiem?). Ponadto, jak mówi dostępny na rynku podręcznik do analizy technicznej: The majority is always wrong. 

 

Maoizm jest dla mnie zbyt nowoczesny

Ja bronię wielości cywilizacji i odrzucam uniwersalność zachodniego wzorca rozwoju społecznego. Mocno sprzeciwiam się wszelkim rodzajom ksenofobii i nacjonalizmu jako burżuazyjnej sztucznej i ze swej istoty nowoczesnej konstrukcji. 

Nie jestem komunistą ani marksistą, ponieważ odrzucam wszelkiego rodzaju materializm i ideę postępu. Najwłaściwsze dla opisania moich poglądów są Czwarta Teoria Polityczna i tradycjonalizm.

Trzeci totalitaryzm (krytyka z pozycji Czwartej Teorii Politycznej)

W naukach politycznych koncepcja totalitaryzmu jest zawężana do ideologii komunistycznej i faszystowskiej, które otwarcie głosiły wyższość całości (klasy i społeczeństwa w komunizmie i socjalizmie; Państwa w faszyzmie, rasy w narodowym socjalizmie nad partykularyzmem (jednostką).

Sprzeciwiały się one ideologii liberalnej, dla której przeciwnie, partykularyzm (jednostka) jest wywyższona ponad całość (jak gdyby ta całość nie mogła być rozumiana taką jaką jest). Liberalizm zatem zwalcza totalitaryzm jako taki, w tym komunistyczny i faszystowski. Ale czyniąc to, sam termin „totalitaryzm” ujawnia swe złączenie z ideologią totalitarną – i ani komuniści, ani faszyści nie zgodzili by się z tym określeniem. Tak więc każdy kto używa słowa „totalitaryzm” jest liberałem, bez względu na własną świadomość tego.

Na pierwszy rzut oka ten obraz jest idealnie czysty i nie pozostawia miejsca na dwuznaczność – komunizm jest pierwszym totalitaryzmem, faszyzm drugim. A liberalizm jest jego antytezą, odrzucającą całość i przedkładająca ponad nią partykularyzm. Jeśli się tu zatrzymamy, uznamy że Era Moderny rozwinęła tylko dwie ideologie totalitarne – komunizm (socjalizm) i faszyzm (nazizm), ze swoimi wariacjami i niuansami. Ale liberalizm, jako teoria polityczna która pojawiła się przed nimi i przetrwała najdłużej, nie mógł być nazywany totalitarnym. Stąd wyrażenie „trzeci totalitaryzm”, które sugeruje rozciągnięcie nomenklatury totalitarnych ideologii na liberalizm, wydaje się nie mieć sensu.

Ku laokracji

W kapitalizmie rzadzą kapitaliści. W socjalizmie – przedstawiciele proletariatu, klasy robotnicznej. W nazizmie i faszyzmie – rasowa lub narodowa elita, „nowa arystokracja”. W Czwartej Teorii Politycznej powinien rządzić naród-lud (narod po rosyjsku, pojęcie pokrewne niemieckiemu Volk: nie tożsame z „ludźmi, ludnością, populacją”).

Współczesna Rosja jest kapitalistyczna. Oznacza to, że jest rządzona przez kapitalistów. Czyli nie przez naród. By zbudować Rosję rządzoną przez naród, niezbędne jest przeprowadzenie antykapitalistycznej (a przynajmniej antyoligarchicznej) rewolucji. Magnaci finansowi powinni wybrać: władza LUB bogactwo. Wybierz bogactwo, zapomnij o władzy. Wybierz władzę, zapomnij o bogactwie.

Wywiad portalu konserwatyzm.pl z Aleksandrem Duginem na temat Ukrainy

Teraz jednak, po Odessie, zmieniłem swój punkt widzenia. Przecież te brudasy zamierzają wytępić mniejszości etniczne i już rozpoczęli ludobójstwo Ruskich w Odessie. Proszę spojrzeć na zdjęcia zamordowanych, zastrzelonych, zgwałconych i spalonych żywcem ludzi... Jutro Polacy, Węgrzy, Rusini i oczywiście Rosjanie znajdą się na ich miejscu także w innych częściach Ukrainy. Jestem zdania, że obecny reżym powinien zostać starty z powierzchni ziemi i żadnej państwowości tym kanaliom pozostawiać nie należy. Na początku należałoby przeprowadzić antyterrorystyczną czystkę na całym terytorium Ukrainy, włączając w to Galicję i Wołyń, dopiero zaś później rozważać kwestię nowych przywódców. Ukraina to dziś to samo co Iczkeria pod rządami Basajewa i Dudajewa. Tu po prostu już nie ma miejsca na kompromisy. Oto teraz Kadyrow młodszy jest prawdziwym bohaterem Rosji i walczy o nasze wspólne eurazjatyckie interesy. Podobnie na Zachodniej Ukrainie i w Kijowie pojawią się prawdziwi ludzie. I zostaną przywódcami w wielkiej wojnie. Junta, Prawy Sektor, ukraiński nacjonalizm powinny zostać wytępione aż po korzenie. O Czeczenii także mówiono, że nigdy nie stanie się krajem pokojowym i lojalnym. A jednak się stała. I pokojowym, i lojalnym. Na zachodzie Ukrainy zostawimy język. Również w samej Rosji należy popierać ukraińską kulturę i język. To bardzo dobre i ważne, to nasze słowiańskie dziedzictwo. Tymczasem trzeba wcześniej wytępić maniakalnych morderców. Należałoby także ich protektorów, choć nasze ręce nie sięgną ich od razu. Pewnego dnia jednak Waszyngton odpowie za wszystko.

Ostatni błąd ukraińskiego nacjonalizmu

Kiedy konflikt między Prawym Sektorem a proamerykańską juntą rysuje się coraz wyraźniej, warto przyjrzeć się bliżej ukraińskiemu nacjonalizmowi. Jest on zjawiskiem szerszym niż Prawy Sektor. Nacjonaliści mówią, że chcą niezależnej Ukrainy. Co to znaczy?

Są dwie siły ograniczające niezależność Ukrainy – Rosja i Stany Zjednoczone (plus Unia Europejska). USA są silniejsze, Rosja jest bliżej. Dla nacjonalistów ukraińskich, logiczne byłoby przyjęcie założenia „Ani Waszyngton (Bruksela), ani Moskwa”. Co więcej, Waszyngton to liberalizm i kosmopolityzm (niekompatybilne z nacjonalizmem), małżeństwa gejów (niekompatybilne z tradycjonalizmem), ateizm i materializm (niekompatybilne z dążeniem do obrony tożsamości duchowej). Zatem USA i Unia Europejska to pierwszy i totalny wróg. Wcielenie świata nowoczesnego, Moderny, bunt przeciwko któremu jest istotą Trzeciej Drogi.

 

Geopolityka znaczenia. Semantyczna wojna wokół Ukrainy

Za wydarzeniami w Kijowie stoją Stany Zjednoczone. To tylko epizod w geopolitycznej walce Lądu i Morza. O ile wcześniej można było kwestionować geopolitykę jako metodę tłumaczenia najważniejszych wydarzeń na świecie jako konfrontacji atlantyzmu   i eurazjatyzmu, dziś podważać to mogą jedynie kompletni ignoranci albo ludzie chcący świadomie ukryć prawdę. Pisaliśmy o tym od 1991 r. Pisaliśmy bez końca. Jeszcze zanim geopolityka zmieniła się z “faszystowskiej burżuazyjnej pseudonauki” w dyscyplinę nauczaną na większości rosyjskich uczelni. Bez geopolityki nie można zrozumieć wydarzeń na Ukrainie – każde inne podejście skazane jest na natychmiastową klęskę.

Z punktu widzenia geopolityki każda koncepcja, w tym prawo posiada nie jedno, lecz dwa znaczenia. Na przykład – separatyzm, integralność terytorialna, legitymizacja, prawa człowieka, demokracja, wolność słowa, wolność prasy, dyktatura, multikulturalizm, faszyzm, rewolucja, zamach stanu, junta itd. Znaczenia te są swoimi przeciwieństwami w zależności od przyjętego punktu widzenia.

Pewne sugestie dotyczące perspektyw Czwartej Teorii Politycznej w Europie

Przejście od liberalizmu do Czwartej Teorii Politycznej jest najtrudniejszą drogą, ponieważ Czwarta Teoria Polityczna jest przeciwieństwem wszystkich form liberalizmu. Liberalizm jest sednem nowoczesności, tymczasem Czwarta Teoria Polityczna uznaje nowoczesność za absolutne zło. Liberalizm, który obiera sobie za główny podmiot jednostkę i wszystkie wartości i programy które się od niej biorą, uznawany jest za wroga. By przyswoić sobie Czwartą Teorię Polityczną (4PT), liberał powinien ideologicznie zaprzeczyć samemu sobie i odrzucić w całości liberalizm i jego twierdzenia.

Liberał jest indywidualistą. Jest niebezpieczny tylko wtedy gdy jest ekstrawertyczny, ponieważ będąc takim, niszczy swoją wspólnotę i więzy społeczne, którymi jest związany. Będąc introwertykiem, liberał jest mniej niebezpieczny, ponieważ niszczy jedynie samego siebie. I jest to dobre: jest wówczas o jednego liberała mniej.

Wojna z Rosją w wymiarze ideologicznym

Wojna z Rosją jest obecnie najszerzej omawianą kwestią na Zachodzie. Wciąż jest jeszcze propozycją i możliwością. Może się stać rzeczywistością w zależności od decyzji podjętych przez wszystkie strony zaangażowane w konflikt ukraiński – Moskwę, Waszyngton, Kijów, Brukselę. Nie chcę tu omawiać wszystkich aspektów oraz historii tego konfliktu. Proponuję zamiast tego analizę jego głębokich korzeni ideologicznych. Moja wizja głównych wydarzeń jest oparta na Czwartej Teorii Politycznej, której podstawy opisałem w swojej książce pod tym samym tytułem kilka lat temu. Zbadam więc wojnę Zachodu z Rosją nie pod względem oceny jej ryzyka, zagrożeń, problematyki, kosztów i konsekwencji, ale pod względem jej ideologicznego sensu na skalę globalną. Będę miał na myśli sens takiej wojny, a nie samą wojnę (prawdziwą lub pozorną).

Święci żandarmowie Europy

Dlatego Rosja nie zatrzyma się w swoim wyzwoleńczym marszozrywie na terytorium Krymu, ani na Dnieprze, ani nawet na zachodnich granicach eks-Ukrainy. Naszym celem jest wyzwolenie Europy od atlantyckich okupantów, tych samych, którzy doprowadzili do katastrofy w Kijowie i oddali tam władzę przestępczej juncie. Naszym celem jest wielkokontynentalna walka wyzwoleńcza. Najpierw bitwa o Europę. Także w egoistycznych celach zabezpieczenia sobie odpowiednich granic, będziemy zmuszeni wyzwolić Europę – przy tym całą, nie tylko środkową, ale i zachodnią. Prowokacja USA w bezpośredniej bliskości Rosji i awanturnictwo Victorii Nulland, która pokazała swój prawdziwy stosunek do Europy, zmusiły nas do wejścia na drogę aktywnego sprzeciwu wobec atlantyckiej dyktatury. Rewolucja ma swój początek, ale nie ma końca. W bitwie o Europę walczymy jednak nie o Europę rosyjską, ale o Europę europejską, o wolną Europę, o Europę ducha, kultury, tradycji i etnosów. Aby zapewnić sobie samym bezpieczeństwo, Rosjanom przyjdzie udzielić pomocy Europejczykom, by ci odzyskali władzę w swoje ręce. Wszystko to dopiero się zaczyna. Dlatego ośrodki aktywnego oporu przeciwko amerykańskiej hegemonii będą powstawać nie tylko na Krymie, we wschodniej Ukrainie, w zachodniej Ukrainie, ale i w samej Europie.

Nazywaliście nas „żandarmem Europy”. Rzeczywiście, jesteśmy nim. Jesteśmy żandarmami. Stoimy na straży porządku, konstytucji, prawa i bezpieczeństwa. Karzemy przestępców i zakuwamy w kajdany buntowników. Stoimy na straży zdrowej rodziny i sprawiedliwości. Bronimy kultury i ducha. Wiary i moralności. Tożsamości i Tradycji.

Jesteśmy świętymi żandarmami. I idziemy do was. Na zachód. Broniąc naszych granic. 

Ukraińska lekcja. O dezaktualizacji trzeciej teorii politycznej

…i jej refutacja z perspektywy czwartej teorii politycznej

Stanowisko czwartej teorii politycznej musi być przeciwne: ludność państwa nie może być przyczyną sprawczą polityki, ale jej przyczyną materialną (obok zasobów naturalnych). Przyczyną sprawczą musi być władca, zaś przyczyną celową – porządek. Lud nie jest zatem podmiotem pierwotnym polityki, tylko surowcem z którego władca (podmiot zarówno pierwotny, jak i bezpośredni polityki) tworzy ład odwzorowujący na ziemi zamysł boski.

Kategoria narodu, będąca kategorią polityczną, musi zostać zastąpiona kategorią etnosu, będącego niepolityczną kategorią tożsamościową, dla której podstawowymi wyznacznikami są pokrewieństwo definiowane poprzez patrylinearne związki genealogiczne, wynikające stąd patriarchat i hierarchicznie ustrukturyzowana wspólnotowość, a także zakorzenienie w konkretnej ziemi i związanie z konkretnym krajobrazem i typem przestrzeni.

W konflikcie społeczeństwa obywatelskiego z państwem, zwolennicy czwartej teorii politycznej opowiadają się za zorganizowaniem - i tym samym poniekąd pochłonięciem – społeczeństwa obywatelskiego przez państwo, w wyniku czego powstanie heglowska synteza w postaci organicznej monarchii.

Intelektualna pustka starej prawicy

Prawica nigdy nie przepadała za intelektualistami. Nie jest niczym dziwnym fakt, że wyrażenie „lewicowy intelektualista” od dłuższego czasu jest tautologią. Dla wielu prawicowców intelektualiści są po prostu nie do zniesienia. Wyobrażają ich sobie jako rozłożonych na szezlongach świętoszków, którzy wyrywają muchom skrzydełka, dzielą włos na czworo i wydają książki opisywane niezmiennie jako nudne i niestrawne. Myślenie takie rozpowszechnione jest w wielu środowiskach. Według libertarian intelektualiści cierpią na brak kontaktu z rzeczywistością. Zdaniem aktywistów, intelektualiści tracą czas na rozważania w obliczu „stanu wyjątkowego” wymagającego działań.

Słyszałem takie opinie przez całe życie. Jeśli spróbujemy doszukać się w tej postawie pozytywów, możemy uznać, że prawicowcy okazują prawdziwą troskę o konkretne fakty, szczere znudzenie bezużytecznymi i czysto intelektualnymi abstrakcjami, pragnienie ustanowienia prymatu duszy nad duchem, organicznego nad teoretycznym, nadzieję (zawsze płonną) na powrót do prostszego życia itd. Prawica jest bardziej wrażliwa na cechy ludzkie niż możliwości intelektualne. Woli podziwiać niż rozumieć. Prosi o przykłady, nie o lekcje. Ceni styl, gest i odwagę. Nie ma w tym nic złego. Społeczeństwo złożone z samych intelektualistów byłoby nie do zniesienia. Problemem polega na tym, że kiedy postawa taka zostaje usystematyzowana, prowadzi do unikania wszelkiej doktryny, odrzucenia jakiegokolwiek wysiłku umysłowego.

Tradycja przeciw Ponowoczesności

  1. W tradycjonalizmie jako w filozofii i w światopoglądzie istnieje komponenta wyraźnie rewolucyjna. U Evoli jest ona wyrażona wyraźnie (teza o powstaniu przeciw światu współczesnemu). Ale u Guénona jest ona także obecna w nie mniejszym, jeśli nie w większym stopniu (w tym sensie adekwatny jest tu artykuł René Alleau Guénon i Marks). Dwie formy – współczesność i Tradycja – są sobie w pełni przeciwstawne. Dlatego tradycjonalista stoi świadomie w opozycji wobec świata współczesnego (jak biel wobec koloru, marksista wobec kapitalisty itd.). Świat współczesny ma przewagę, zatem tradycjonalista jest powstańcem, rewolucjonistą, wojownikiem przeciw „ciemnemu wiekowi”.
  2.  Dziś na Zachodzie nie zawsze ma to miejsce. Tradycjonalista może tam być społecznym konformistą lub marginalnym neospirytualistą. To zachodzące tam zanieczyszczenie tradycjonalizmu tym, wobec czego powinien być on antytezą – przez świat współczesny. To anomalia, jeśli tradycjonalista nie jest w pełni powstańcem, nie jest on wówczas tradycjonalistą. Evola uważał że walczyć trzeba zawsze i walczył. Guénon uważał że wszystko stracono wraz z człowieczeństwem, i zerwał z nim(удалился от него), miotając na niego z Kairu gromy gniewu. Żaden z nich nie został urzędasem lub trybikiem w machinie świata współczesnego. Ten, kto został, jest zdrajcą tradycjonalizmu i powinien być z niego wykreślony.

Strony